Mogłam zostać na drzewie, może wtedy by mnie nie znalazł i może wtedy sama bym to sobie poukładała w głowie.
- Nie - odpowiedziałam cicho po chwili milczenia
- Co - zapytał, najwyraźniej mówiłam za cicho
- Nie - powiedziałam tym razem pewnym głosem, patrząc na niego wzrokiem mówiącym "nie podchodź, bo zabije"
- Jestem alfą, mam prawo wiedzieć - warknął na mnie
- A ja jestem wolna, mam prawo milczeć - ominęłam go
- Stój - zażądał
- Co mam Ci jeszcze powiedzieć? Że mi przykro? Że wolałabym tego nigdy nie usłyszeć i żyć w swoim wyimaginowanym świecie? Że będąc w samotności przynajmniej nikt mnie nie mógł skrzywdzić? To chciałeś usłyszeć? Zjawie się jutro rano na treningu, teraz chciałabym pobyć sama tak jak kiedyś - ostatnie zdanie powiedziałam raczej sama do siebie idąc w góry
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz