Zamyśliłem się, słysząc historię dziewczyny.
- Czysto teoretycznie bronię tego lasu, każdej jego części - wskazałem na wystający korzeń, który przed chwilą został kopnięty przez Angelę. - W praktyce szukam porzuconych, zranionych, bezpańskich szczeniaczków, które resocjalizuję. Cuchniesz wilkołakiem, masz ochotę dołączyć? - zażartowałem, choć dziewczyna faktycznie pachniała jak wilkołak, właściwie była dość ładna... Stop, Shadow! Wystarczy ci kłopotów, jak na jeden tydzień. Zostaw piękne nieznajome w spokoju, pojedziesz do miasta, umówisz się ze znajomymi i się wyluzujesz, na razie łapy przy sobie.
Zdrowy rozsądku, alias moja ludzka strono, gdzie byłeś kilka godzin temu, jak wilk wyżył się na Taidze?
To co zwykle - spałem, w końcu należę do ciebie, a nieużywany organ zanika.
Jeżeli nie zabiją mnie wrogowie, to własna głupota. Przeniosłem wzrok na dziewczynę.
- Do jakiej watahy należysz? - spytałem bez ogródek. - Nie powinnaś sama panoszyć się po mieścinie i ograbiać bogu winnych hazardzistów - udałem zgorszenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz