Położyłam się na łóżku, nie wiem czy jest sens myśleć, nie wiem co siedzi mu w głowie, więc może po prostu poczekam, samo się wyjaśni, przynajmniej taka mam nadzieję. Położyłam rzeczy na krześle i jak to zazwyczaj robię u siebie, poszłam spać w bieliźnie. Obudził mnie rano znajomy głos.
- Jedziesz z nami do miasta? - zapytał Shadow, opierając się o futrynę drzwi, usiadłam na łóżku, trzymając kołdrę pod samą szyją.
- Tak - kiwnęłam głową, jeszcze zaspana- A która jest godzina?- zapytałam trochę zdezorientowana
- Zaraz będzie 10 - zaśmiał się
- Już? - zapytałam zaskoczona przecierając oczy, chciałam się zapytać, dlaczego nie zapukał, ale wtedy uświadomiłam sobie, że to w końcu jego jaskinia, nie moja.
- No już, tak za godzinę jedziemy, wyrobisz się?
- Tak ze spokojem - uśmiechnęłam się. Stał tak jeszcze z minutę - Dasz mi 5 minut? Ubiorę się
- Tak pewnie, będę w kuchni- powiedział z uśmiechem wychodząc, wstałam i ubrałam się, jakoś ogarniając włosy, gdy weszłam do kuchni czekało już tam na mnie śniadanie, trochę mi się zrobiło głupio.
- Dzisiaj ja zrobię Tobie kolacje w ramach podziękowania - powiedziałam poważnie
- Jak chcesz - zaśmiał się - siadaj i jedz ja pójdę po resztę. - wstał, ale zdążyłam go złapać za koszulkę.
- Shadow, co do wczorajszego wydarzenia - zaczęłam
- Pogadamy jak przyjdziemy z miasta okej? - zapytał z uśmiechem a ja jedynie kiwnęłam głową. Wyszedł, a ja zjadłam śniadanie, sprzątając po sobie, pościeliłam jeszcze łóżko i doszłam do reszty, większą grupką ruszyliśmy na miasto. Każdy miał kilka minut żeby zobaczyć co jest, kupić coś dla siebie, nie chciałam nic kupować, jedyne co wzięłam to egzotyczne owoce które uwielbiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz