Nowe informacje - Link

sobota, 8 listopada 2014

Od Shadow`a, CD każdy, kto jedzie do miasta

Krótka informacja - pełna swobodna kupowania, każda rzecz, którą kupią postacie, trafia do dobytku/odzieży, także można się wyszaleć, jedynie ogranicza was inwencja twórcza.

Domek:


W końcu zasnąłem z książką w dłoni na bujanym fotelu. Obudziłem się koło szóstej rano i od razu zabrałem się do roboty. Ogarnąłem robotę papierkową, której trochę się nazbierało, zrobiłem śniadanie - naleśniki z bitą śmietaną, uwielbiałem słodkie i ostre jedzenie. Zostawiłem kilka dla Tai, następnie ruszyłem na przegląd watahy. Każdą osobę poinformowałem o wyjeździe do miasta oraz godzinie spotkania pod moją jaskinią. Kupują i robią co chcą, byle powiedzieli przy kasie, że są od Shadow`a, to wszystko zostanie zapisane na numer mojego konta w miejscowym banku. Zostajemy na noc w mieście, wracamy dnia następnego o poranku i w południe jesteśmy już z powrotem na terenie watahy. Zatrzymamy się w starym, wiktoriańskim domu, który należy od lat do mojej rodziny. Leży na uboczu, tuż obok lasu, a poza tym większą część ludności w miasteczku stanowiły istoty magiczne, więc nie bałem się, że członkowie coś nabroją. Wróciłem do jaskini i skierowałem się w stronę pokoju Taigi. Poszerzyłem uśmiech, widząc jej zachowanie. Czyżby spała nago? Nie, Shadow, ogarnij myśli, bo to się źle skończy. Po krótkiej rozmowie, wróciłem do kuchni, gdzie zaczekałem na dziewczynę. Następnie wspólnie ruszyliśmy na miejsce zbiórki, gdzie czekało już auto. Zapakowaliśmy się do niego i po godzinie byliśmy już w mieście. Powtórzyłem zasady i pokazałem im, jak dojść do domku.
- Na zasadzie róbta, co chceta, ale nie przesadźcie. Nie martwcie się o kasę, wszystko idzie na jeden rachunek, tylko nie zapomnijcie powiedzieć, że jesteście ode mnie. Możecie poruszać się po całym mieście. Są tu kina, teatry, bary, jakieś knajpki, z tego co pamiętam to też basen, siłownia i dużo, dużo więcej. Jutro o dziesiątej wracamy do siebie, śpimy w tym domu - machnąłem ręką w kierunku budynku. - Ok? - spytałem. - Czyli wszystko ogarnięte, ruszajmy. - Uśmiechnąłem się i skierowałem w stronę pierwszego lepszego baru. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz