Gdy wszyscy się rozeszli, ja włóczyłam się znów bez celu, szukając zwierząt, z którymi mogłabym porozmawiać, chociażby tego kruka. Nucąc cichutko pod nosem melodię, nagle zauważyłam niebieskowłosego chłopaka i umilkłam. Następny z rodziny Shadowa? Przekrzywiłam głowę, zdawał się mnie nie zauważać.
- Przepraszam, jesteś z rodziny Shadowa, prawda? - zapytałam, a on odwrócił głowę w moją stronę zaskoczony. Dzieliło mnie od niego kilka metrów, wciąż wolałam utrzymać między innymi dystans, mimo tego, że Arlena - tak odrobinkę - wzbudziła we mnie zaufanie w innych. Jednak nadal musiałam trochę zadrzeć głowę, żeby spojrzeć mu w oczy, co było niewygodne, ale takie były minusy niskiego wzrostu, niestety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz