Nowe informacje - Link

piątek, 7 listopada 2014

Od Shadow`a, CD Tai

Ostatnimi resztkami silnej woli powstrzymałem niekontrolowany wybuch śmiechu i zdusiłem w sobie potrzebę parsknięcia. Naprawdę Tai, nikt cię nie nauczył, że dominującemu wilkowi nie rzuca się wyzwania, a alfie tym bardziej? Hah, sama się o to prosiłaś.
- Nie masz lin - rzekła z uśmieszkiem.
- Nie potrzebuję - odparłem niezrażony.
- Nie jestem uległa - wstała.
- To się okaże. - Zaśmiałem się i zrobiłem kilka kroków w stronę Taigii. Nie chciałem jej wystraszyć, jedynie troszkę poddenerwować. Miałem rację, całe napięcie uszło ze mnie, jak z przekłutego balonu. Później pójdę do Arleny, ona pomoże mi się do końca ogarnąć. No i pewnie ma te pyszne, wczorajsze ciasteczka. Dopiero po chwili zrozumiałem, że Taiga wykorzystała moje zamyślenie i podeszłą do mnie. Po jej zachowaniu poznałem, że myśli, iż wygrała. Pokręciłem z niedowierzaniem głową. Musi nauczyć się kontrolować, bo źle się to skończy, zwłaszcza dla wadery z niepewną pozycją, która rzuca wyzwanie alfie. Skierowałem się pewnie w jej stronę, zanim zdążyła umknąć złapałem ją za nadgarstek, obróciłem ku sobie i przybliżyłem moje usta do jej ucha. Próbowała się wyrwać, ale była słabsza, mniej doświadczona i nie przywykła do tak bliskiego kontaktu. Unieruchomiłem jej ręce jednym, szybkim ruchem, łapiąc je i przytrzymując nad głową dziewczyny.
- Oboje wiemy, że mógłby zrobić z tobą co chce. I gdyby nie fakt, że nie jesteś w moim typie, to najprawdopodobniej nie miałabyś na sobie nawet strzępów swoich ubrań i już dawno leżałabyś na trawie. Pierwsza zasada przetrwania, nie daj się złapać silniejszemu - wymamrotałem jej prosto do ucha i puściłem ją. W moich oczach nie było nawet cienia poczucia winy, może to była dość bolesna lekcja, ale Taiga od dłuższego czasu nie była w watasze, a jej poprzedni alfa był dostatecznie badziewny, żeby jej tego nie wytłumaczyć. Pozycja wadery w watasze zawsze jest niepewna, do momentu wyboru partnera i sparowania. Wcześniej są często narażone na ataki ze strony basiorów. U mnie nie zamierzałem tolerować takich ekscesów, ale wolałem, żeby Taiga była przygotowana na podobne sytuacje i zdawała sobie sprawę z ich wagi.
- Nie skrzywdzę cię, już dobrze - westchnąłem, patrząc na jej roztrzęsioną minę. Odsunąłem się od niej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz