Normalna osoba spaceruje po leśny ścieżkach z określonego powodu, który zazwyczaj bywa logiczny, bądź przynajmniej posiada jakieś w miarę sensowne wytłumaczenie, choćby o zabarwieniu emocjonalnych. Natomiast ja, przechadzałem się pomiędzy drzewami, poszukując grzybów (wspomniałem, że mamy wiosnę), a przynajmniej tak to sobie tłumacząc. Po prostu uznałem, że w jaskini mi się nudzi, więc bezsensownie ruszyłem w bezsensowny sposób w bezsensownym kierunku, szukając ukrytego w sensu w moich działaniach. Nie, jednak go tam wcale nie ma. I w ten sposób poznałem dość przedziwną, aczkolwiek małomówną i interesującą dziewczynkę, która bardziej przypominała dziecko, aniżeli kobietę. Dlaczego zacząłem z nią rozmowę? Raz, bo lubię dzieci. Dwa, bo przypominała mi Arlenę. Po szybkiej wymianie zdań, zdałem sobie sprawę, że jest sama. Po pierwsze, jaką dwunastolatkę puszcza się samopas i to w las? Wątpiłem, żeby była starsza, ale w tereny niezamieszkane, ogrodzone zewsząd naturalną barierą, trudną do przebycia? Pachniała zmiennokształtnym, ale nie mogłem do końca określić jej zapachu.
- Potrafisz zmieniać się w wilka, czego szukasz i dokąd zmierzasz? - Poszerzyłem uśmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz