- Wataha jest śliczna, świetnie się tu czuję. Jeśli chodzi o miasto, to nie chcę jechać. Wolę być sama. Nigdy nie obchodziłam Święta Sparowana, ale chętnie się pobawię.
- Czemu nie chcesz iść do miasta? - spytał Shadow.
- To trochę osobiste. Odkąd zginęli wszyscy członkowie mojej rodziny, nie lubię spotykać się z ludźmi. Znaczy, my też jesteśmy ludźmi, ale...
- Wiem o co ci chodzi - powiedział Shadow. Teraz gdy już nie jestem ranna, głodna itp., zauważyłam jaki jest przystojny. Przyłapałam się na tym, jak wpatrywałam się na w niego. Spuściłam wzrok, lekko się rumieniąc. Zapadła cisza. Mi to nie przeszkadzało, wolałam spędzać czas z kimś, po prostu czując jego obecność, a nie kontaktować się. Chociaż z Shadow'em, było inaczej, miałam ochotę z nim porozmawiać o mojej przeszłości, o moich uczuciach. Miałam ochotę się przed nim otworzyć. Jednak nie wiedziałam, jak on na to zareaguje, więc nic nie robiłam. Zrobiło się późno i zimno. Zadrżałam.
- Ile osób idzie do miasta? - spytałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz