Im dalej w las, tym więcej drzew - nasza wataha powoli się rozrastała, a obecnie nasza grupa liczyła już pięć wilkołaków i dostałem wiadomości, że niedługo przybędę kolejni. Miałem nadzieję, że nie będzie z nowymi większych problemów. Tai polubiłem od razu (choć jak tylko zobaczę jej poprzednią alfę, to nie ręczę za siebie), a Ross wydawał się być w porządku. Skierowałem się w stronę basiora, pragnąć porozmawiać na temat praktyk.
- Jetem Shadow, alfa watahy. Czy mógłbyś zmienić się w człowieka, żebyśmy mogli porozmawiać? - powiedziałem trochę ostro. Nie żeby coś, ale z biegiem lat zrozumiałem, że w wilczej postaci trudniej jest się kontrolować. Myśli wtedy twoja ,,druga" strona, niekoniecznie ta odpowiedzialna za etykę. Dlatego niezwłocznie przystąpię na nawiązywania więzi, jak na razie jestem ,,Alfą skrzywdzonych szczeniaków", jak nazwała naszych nowych towarzyszy Terra. Muszę wspominać, że ją zrugałem? Nadal ma Tai za złe, że ją uśpiła. Wracając do rzeczy, oprowadziłem Ross`a po naszych terenach, a później opowiedziałem mu o pozostałych członkach. Nagle chłopak zmienił się i zrozumiałem, że powinienem dorwać Arlenę za jej mistyczne zdolności. Najpierw wadera, która widocznie musiała radzić sobie sama, a teraz basior, którego nikt nie nauczył kontrolowania jedności obu sfer - z tego co widzę, nie jest w stanie na dłużej pogodzić się z byciem człowiekiem. Cóż, coś się temu zaradzi. Zmieniłem się szybko w wilka i ruszyłem za nim. Wyszczerzyłem się i machnąłem zachęcająco łbem, wskazując łapą las. Czyli coś jak ,,Masz ochotę się wyszaleć i pościgać?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz