Po raz kolejny odwróciłam głowę w stronę korzenia, i posłałam mu gniewną minę. Sama nie wiem czemu to zrobiłam, bo korzenie nie mają oczu i i tak by nie widział tego że jestem na niego zła. Ech, zryta psychika. Dobita przez chory rap i hazard w takim wieku.
- Wataha? Ty się mnie pytasz czy należę do jakiejś watahy, a ja prawie w ogóle nie wiem co to ta wataha.- powiedziałam z uśmiechem. Moja wiedza była troszeczkę wybrakowana, ale da się z tym żyć.
- Chwila, chwila. Jak to ograbiać?! Przecież ja uczciwie wygrałam, to co mi się należy za naukę gry, tak. A gdybym nie grała i nie "ograbiała" innych zginęłabym marnie z głodu albo z odwodnienia!- powiedziałam z lekkim oburzeniem w głosie. Bo w końcu lepiej wygrać pieniądze i żyć, niż żyć przez tylko chwilę i umierać w męczarniach.
Shadow?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz