Nie żeby coś - nie jestem dyktatorem. Po prostu, patrząc na Tai, nie mogłem jej zostawić. Cały czas miałem wrażenie, że widzę w niej młodszą siostrę, której nigdy nie miałem. Wydawała się taka krucha, delikatna, ale jednocześnie uparta i niebezpieczna. Wiedziałem, co może zrobić wadera w ataku szału, niezależnie od swojej siły fizycznej, czy innych czynników. Tai ma w sobie siłę, którą trzeba tylko odpowiednio ukształtować, zanim sama zrobi sobie krzywdę. Z tą myślą wyruszyłem do domu Terry i spytałem się ją, czy nie ma ochoty na małe polowanie. Od lat używałem tej wymówki, która znaczyła ,,Muszę się wyszaleć, choćby polując, dotrzymaj mi towarzystwa, bo samemu jest nudno". W ten sposób już parę minut później pędziliśmy w wilczych formach w stronę Lasu Centralnego, ale po chwili zmieniliśmy cel na jezioro Erupta. Nagle zrobiło się strasznie gorąco, a zarazem duszno.Widocznie Crystal przeżywa teraz ciężkie chwile, skoro nawet jej humor uwidacznia się w pogodzie. Razem z Terrą zacząłem się ścigać, kto z nas pierwszy wskoczy do wody. Lekarka wyglądała jakby tańczyła, nie biegła. Stawiała delikatne, aczkolwiek zdecydowane kroki i natychmiast odbijała się od podłoża. Mimo wszystko oboje znaliśmy wynik, byłem dla niej za szybki, ale rywalizację traktowaliśmy jako przyjacielską zabawę. Już po paru minutach wylądowaliśmy w wodzie, przemieniając się w ludzi. Większość wilkołaków posiada zdolność do neutralizacji materii ubrań - w przypadku przemiany ubrania wydają się znikać, żeby pojawić się po ponownej przemianie w człowieka. Młode wilkołaki uczą się tego od urodzenia. Terra ochlapała mnie wodą i wskazała na białą wilczycę, która stała za drzewem - Tai. Pomachałem do niej wesoło, sugerując, żeby do nas dołączyła jak chce. Terra uśmiechnęła się krzywo, bardziej próbując przekonać siebie, że Tai powinna się z nami zaznajomić, niż dziewczynę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz