Miałam piękny sen, biegłam po polanie łapy delikatnie i powoli padały na kępki trawy, które były jakże miękkie, i niesamowicie pachniały, tak świeżo. Nie chciałam tego kończyć, chciałam biec tak cały czas, nie zatrzymując się. Nagle usłyszałam głos, był całkiem znajomy, powoli otworzyłam oczy, zobaczyłam twarz, która była mi już znana
- Żyjesz? - usłyszałam pytanie i tylko pokiwałam głową
- Chyba - odpowiedziałam próbując wstać i zobaczyć chociażby gdzie jestem, jednak nie znałam tego miejsca - Gdzie jestem? - zapytałam
- U mnie, połóż się - nakazał idąc gdzieś, przyszedł po kilku minutach ze szklanką wody podając mi ją, wypiłam duszkiem, patrząc na niego. Nie wiedziałam jak się zachowa
- Przepraszam - zaczęłam
- Za co? - zapytał zaskoczony
- Powinnam była się jakoś obronić, mam być wojowniczką, a dałam się zaskoczyć - westchnęłam - powinnam była się jakoś obronić czy coś, a zdążyłam go tylko ugryźć w łapę - Powinnam wyczuć, że ktoś się zbliża i jakoś zareagować inaczej
- To nie Twoja wina, każdemu mogło się to zdarzyć. Pamiętasz coś? Wiesz kto to był? - zaczął dopytywać
- Duży czarny wilkołak, na pewno basior bo był ode mnie większy. Rzucił się na mnie jak wychodziłam z jeziora, zdążyłam go tylko ugryźć w łapę, na pewno będzie miał bliznę. - Zaczęłam myśleć, czy nie pominełam żadnego szczegółu - Na karku miał białą łatę - dodałam - Pojdę już do siebie
( Shadow?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz